); } if (is_archive()

Na drodze do świadomości

przez w 03/04/12 o 7:35 pm

Na drodze do samoświadomości powinniśmy starać się nabrać dystansu do spraw wobec tego świata: sukcesu, pieniędzy czy seksu. Jest to skomplikowany proces bo to co widzimy na zewnątrz jest już w głębi nas. O ile pieniądze służą nam do wymiany dóbr; to znaczenie jakie im przypisujemy może być negatywne.

Powinniśmy zatem zmieniać swoją wewnętrzną przestrzeń a nie świat wokół nas. I nie jest to łatwe. Każdy z nas jest niepowtarzalną jednostką ze swoją historią pochodzenia; wynikającą z sytuacji rodzinnej, ze swoją tożsamością, z ciemną czasami stroną naszej osobowości. Świadomość rodzi się wtedy, kiedy chcemy poznać nasze myśli, uczucia i zachowania, które przed sobą samym nierzadko ukrywamy. Każdy z nas doświadcza bólu, cierpienia, strachu i niepewności. Te nieszczęścia  i trudności na drodze naszego życia pomagają nam poznać czym jest autentyczność i jaka prawda kryje się w nas samych. Bo prawdę poznajemy wtedy gdy poznamy fałsz. Trzeba poznać pozory aby dotrzeć do autentyczności.

Przeżywanie naszego życia powinno prowadzić nas do osiągnięcia świadomości i do poznania tego co to znaczy kochać naprawdę. Świadomość to odkrywanie swojej prawdziwej tożsamości, która nie utożsamia się z tym wszystkim co jest poza nami. Zazwyczaj mamy zdanie na swój temat takie, jakie mają inni z którymi się utożsamiamy.

Potrzebą naszej duszy jest ciągły rozwój, poznawanie i akceptowanie siebie. Potrzebą naszej duszy jest wzrastająca w nas świadomość, miłość bezwarunkowa do siebie i do otaczającego nas świata. Potrzebą naszej duszy jest obudzenie tej siły która drzemie w nas samych, która nas popycha do zaczęcia wędrówki ku naszej świadomości i miłości. Aby zagłębić się w swoim wnętrzu, poznać siebie i dotrzeć do własnych źródeł.

Wędrówka ku naszemu autentycznemu „Ja”, naszej świadomości, to też nazywanie cierpienia po imieniu, szukanie przyczyn tego co nas spotyka – szukanie przyczyn w nas samych. Znajdowanie przyczyn w nas samych zbliża nas do naszej jaźni, zbliża nas do prawdziwej miłości. Droga do świadomości może nie mieć końca. Bo czy można do końca poznać własne „ja” i swoją jaźń?

Krokiem kolejnym który zbliża nas do poznania siebie i swojej świadomości to dystans do tego co się myśli. Do swoich myśli. Nieidentyfikowanie się w sposób całkowity z tym co się myśli uwalnia nas i zwiększa naszą świadomość.

Aby dojść do końca potrzeba jeszcze wiary. To wiara pozwala nam na ten gest odwagi aby porzucić własny subiektywizm i poczuć głębię istnienia. Porzucenie swojej tożsamości, którą z takim trudem odnaleźliśmy, pozwala wejść w absolutnie coś nieskończonego i wiecznego; w wymiar ludzkiej duszy i Miłości.

Podobne artykuły:


5 komentarzy do “Na drodze do świadomości”

  1. ewa

    Kwi 23rd, 2012

    Witaj,Tomku
    A propos dystansu do tego,co się myśli-nasunęła mi się jeszcze taka myśl:warto też sprawdzać,obserwować własne myśli- i umieć odróżniać to, co jest naszymi myślami od myśli „obcych”-innych, bliskich najczęściej osób. Poznać czasem to można po sformułowaniach, które są,lub były często powtarzane przez te osoby.Warto więc prowadzić dialog ze sobą i filtrować niesprzyjające nam negatywne informacje i nie dopuszczać ich do NAS. Oczyszczenie umysłu z hałasu,szumu świata zewnętrznego i wszystkiego ,co nas „otumania” nieco przy okazji to kolejny, ważny krok na drodze do spotkanie z samym sobą…Więcej ciszy…życzę więc wszystkim!

  2. ewa

    Kwi 23rd, 2012

    I jeszcze- nie bardzo rozumiem,co masz na myśli pisząc o porzuceniu „tożsamości”….? Tożsamość-to najgłębsza część w nas,wiąże się z tym KIM JESTEŚ…Możemy zmieniać stany świadomości,zmieniać przekonania,przechodzić „dezintegrację pozytywną „nawet, itp…ale wraz z własną istotą (tożsamością)-chyba,że tutaj jakiś jest inny podział, struktura,niż ta, o której myślę…?
    Gorąco pozdrawiam!
    E.

    • Tomasz Sobolewski

      Kwi 24th, 2012

      Tożsamość oczywiście pozwala nam na poczucie więzi ze sobą i tym kim jesteśmy. Tu chodzi o dalszy krok – porzucenie tożsamości poprzez bezwarunkową miłość do wszystkiego co Cię otacza – wtedy nie musisz już wtedy indetyfikować się z własnym ego i z własną tożsamością – to też poczucie jedności ze wszystkim co Cię otacza na drodze Twojego rozwoju, bez oceny, z pełną akceptacją i miłością….

  3. ewa

    Kwi 24th, 2012

    Z własnym ego -jak najbardziej …ale z tożsamością? A gdyby tak zachowując tożsamość otwierać się na wszystko co mnie otacza w poczuciu jedności,z akceptacją,miłością i oczywiście bez oceny…? Może to pierwszy krok, a dopiero kolejny to zostawienie siebie i swojej tożsamosci….(wygląda na to,że jestem do niej mocno przywiązana-chodzi oczywiście o głębsze warstwy pojęcia-nie tylko tę-że jestem”kobietą”)
    Pozdrawiam serdecznie

    • Tomasz Sobolewski

      Kwi 25th, 2012

      Pozwól że zacytuję Eckhart Tolle: „Utożsamianie się z myślami i emocjami, jakie za nimi idą, stwarza fałszywe pojmowanie siebie, pochodzące z umysłu i uwarunkowane przeszłością: owo ,,małe ja” i jego historia. To fałszywe ja nigdy nie jest na dłużej szczęśliwe ani zaspokojone”. To jest nasza tożsamość do której jesteśmy przywiązani – i to musimy utracić aby poczuć autentyczną wieź ze sobą i ze wszystkim co nas otacza….

Leave a Reply