); } if (is_archive()

O neurotycznej potrzebie miłości…

przez w 20/10/11 o 5:51 pm

Kim jest osoba neurotyczna?

To przede wszystkim osoba wyróżniająca się dużą wrażliwością i chwiejnością emocjonalną którą cechujące podwyższony stan lęku.
Karney Horney – niemiecka psychoanalityk i psychiatra –  źródła nerwicowych zachowań i nerwicowych sposobów przeżywania upatrywała w negatywnych, traumatycznych doświadczeniach z dzieciństwa. Najważniejszym symptomem nerwicy jest tu lęk, który jest bardzo często irracjonalny i może przechodzić w napady paniki lub strachu.

Lęk w rozumieniu Horney to lęk podstawowy jakie przeżywa osamotnione, opuszczone dziecko.

Osoba neurotyczne to osoba nie mogąca poradzić sobie z niezrealizowanymi potrzebami z dzieciństwa.  
Taka osoba zazwyczaj:
1. potrzebuje uznania i akceptacji, których nie znała w dzieciństwie.
2. boryka się z dużym deficytem miłości i brakiem poczucia bezpieczeństwa
3. jest wrażliwa na odrzucenie i na nieakceptację własnej osoby przez innych…
4. ma wygórowane oczekiwania wobec innych
5. ma poczucie zagrożenia i bezsilności
6. jest uległa lub agresywna wobec innych
7. nie uczy się na własnych błędach

Co cechuję związek z neurotyczną osobą?
Neurotyk potrzebuje partnera aby nie czuć w sobie pustki  i aby to partner zapewniał go o swojej wartości i niepowtarzalności. W związku z drugą osobą szuka też poczucia bezpieczeństwa, co pcha go często w toksyczne związki. Nieustannie w związku potrzebuje słów akceptacji, zachowań potwierdzających miłość partnera i jego wiecznej adoracji. Gdy jego oczekiwania nie są spełniane, traci poczucie bezpieczeństwa, pojawia się lęk i poczucie odrzucenia. Osoba neurotyczna nie wierzy w bezinteresowną miłość, w szczerość uczuć  i boi się, że zostanie porzucona jak nie spełni oczekiwań. Dlatego też neurotyk dąży do pogłębienia zależności emocjonalnej i do kontroli w związku. Staje się niekiedy osobą uległą i zależną a później oskarża partnera o zniewolenie. Paradoksalnie nie umie przyjąć oznak prawdziwej miłości (bo jej nigdy nie zaznał) chce uwolnić się od relacji i związku, ale ponieważ boi się nawrotów lęku i samotności jest nadal (często w dysfunkcyjnym) związku.

Taka osoba często posuwa się do szantażu emocjonalnego. Chcą związać ze sobą partnera na zawsze. Oczekują bezwarunkowej miłości, choć same nie potrafią tak kochać. Często są chorobliwie zazdrosne, wzbudzają litość a nawet grożą samobójstwem. Nie tolerują odmienności, (brak akceptacji dla autonomii innych) i wykorzystują innych do własnych potrzeb.
Traumy, poczucie krzywdy i odrzucenia oraz lęk zamyka serce neurotyka na miłości oraz na żywą autentyczną relację z drugą osobą. Bez zahamowań i wstydu. Nie umie się otworzyć, gdyż boi się zranienia i odrzucenia. Kieruje się zaburzonym obrazem siebie i świata. Gdy dusza choruje trudno wtedy o miłość. Jest ona niemożliwa.

Aby stworzyć udany, zdrowy związek trzeba akceptować przede wszystkim siebie. Czerpać z siebie, ze swojego „ja” odważyć się pokazać prawdziwą swą twarz drugiej osobie ze swoimi wszystkimi wadami i niedoskonałościami, ze swoimi słabościami…

Bo to co nieautentyczne pęka, to co ludzkie zostaje…….

Podobne artykuły:


65 komentarzy do “O neurotycznej potrzebie miłości…”

  1. zbigniewcichon

    Lut 13th, 2012

    Zapewne jest to pewien typ neurotycznej potrzeby miłości, jakiś ogólny pogląd ? U mnie dawno temu zdiagnozowano neurotyczne cechy osobowości. Dużo z tego co jest napisane pasuje do mnie ale i są różnice. Traumy z dzieciństwa robią ogromne spustoszenie, wyjść z tego jest sztuką gdyż tak naprawdę mało gdzie można uzyskać pomoc. Wiem to z własnego doświadczenia i obserwacji. Tak się złożyło że sam sobie jestem terapeutą jakieś tego efekty są choć wydaje się to ponad ludzkie siły. Nadal jestem sam w wieku 40+ to czy stworzę harmonijny związek stoi pod znakiem zapytania. Wszystko to temat rzeka.

    • Tomasz Sobolewski

      Lut 13th, 2012

      Tak, traumy z dzieciństwa zazwyczaj są bolesne i pozostawiają rany na całe życie – choć ja uważam że pomocy trzeba szukać aby nie zostać z tym bólem do końca życia…

      • Michał

        Paź 23rd, 2014

        Natknąlem się na tą stornę przypadkowo. Mam troche czasu wypiłem kelerisa i piwo i czuje się otwarty przy rock-bluesowej muzyce. Moje życie wygląda tak. Rosłem w rodzinie patologicznej – alkoholizm i znęcanie sie nad matka przez ojca. Stracili oni prawa rodzicielskie w przełomie kończenia podst i gimnazjum. Mnie wychowuje babcia od strony matki ,siostrę rok starszą- babcia od strony ojca. Mam w tej chwili 20lat ,siostra 21. Miesiąc temu wróciłem z Anglii z siostrą, by coś zarobić, gdzie mieszka mój ojciec ze swoją „dziewczyną” , która ma 3 córki.Z matką nie mam kontaktu od końca podst.,ale znalazłem ją na facebooku, napisałem-może za moja prośbą odnowi się kontakt.Mój ojciec nie jest stworzony do alkoholu. Pobiłem go,gdyż od miesiąca od przybycia do Londynu szukał wypity zaczepki, nie dość, że do mnie to do córek tej jego dziewczyny i samej jego dziewczyny. Wyzywałem go, odepchnął mnie i udzerzył „z główki”. Dostał kilka prostych, sierpa, haka i 3 kolana i zaczęła mdleć jedna z jego córek na widok krwii więc nas rozdzielili. Odezwały sie we mnie instynkty z ćwiczeń kickboxingu w 2-3gim.
        Dodatkowo stwierdzili u mnie flashbacki, gdyż przezyłem piekło spowodowane głosami w mojej głowie-nie mogłem skupic się na nauce i codziennym życiu-długo by opowiadać-było to na początku 4 technikum – szok termiczny, teraz zacząłem studia zaoczne i jest gitara. Diagnoza – na tle narkotycznym, trochę ćpałem w latach 16-18wiek życia.Podobno halucynacje dźwiękowe,flashbacki,podświadomie tworzę głosy- ale otrzymałem leki na cytuję „ostrą schizofrenię paranoidalną”. Troche mam rozległy i zawiły język przez alkohol, ale problem tkwi w tym, że mój najdłuższy zwiazek trwał 2 tygodnie i musiałem wrócic do Polski-jedna z córek tej dziewczyny mojego starego. To było miasteczko w Anglii- high Wycombe- 30mil od Londynu- miałem z 17lat. Mam teraz problemy, gdyż z powodu swojego niedowartościowania i nie lubianej cięzkiej muzyki, którą uwielbiam od dzieciństwa(dzieciaki jarają się smieszym przekazem-nie rozumieją buntu i piękna muzyki), nie potrafię sobie znaleźć dziewczyny. Nie chodzi o to ,że mam długie włosy i maja mnie za „pizdę” za przeproszeniem bo mam włosy krótkie, ale okazuję swój gust muzyczny poprzez ubiór. Reasumując nie wiem czy teraz się żalę,czy musiałem sie wygadać tak poprostu, czy chce znaleźć sensowne wyjaśnienie czemu odrzucam wszystkie partnerki jakie napotykam-jedna wzięła odemnie nr w 4klasie techinkum chemicznego-jednak po 1szym spotkaniu wydawała mi się wiekszą dziwaczką niż ja jestem.Rozważam też, że jestem na tyle zepsuty ,że każda nie widzi we mnie dłuższego związku. Nawiązując do moich zaburzeń, brałem te śmieszne psychotropy przez 2msc przed maturą ale nie dałem rady-ciągle spałem;odstawiłem je i nie widzę powodów żeby znowu brać radze sobie na tyle że czuję się szczęśliwy i na szczęście zdałem tą maturę. WIĘC, wracając do tematu poprostu po męsku chce wiedzieć- czy wszystko jest ze mną OK i czy mogę szukać normalego szczęśliwego związku, czy to może poprostu moje dziwne mysli po tym artukule i jutro na trzeźwo będzie to dla mnie drobnostką.TO CHYBA TYLE. Jeżeli przeczytałeś do tej pory, zrozumiałeś tą zawiłą wypowiedz, to dzięki za uwagę i poświęcony czas. Jak masz jakąś sensowną poradę, chętnie ją rozważe. Z poważaniem Michał K.

        • Tomasz Sobolewski

          Lis 13th, 2014

          Panie Michale – Pan, jak każdy z nas, zasługuje na szczęśliwy i normalny związek. Z tego co Pan napisał, rozumiem, że nie jest dla Pana łatwe wytrwanie w takim związku. Rozumiem również, że Pana dzieciństwo w rodzinie alkoholowej było zaznaczone przemocą co nie ułatwia Panu określenia siebie jako mężczyzny i partnera w związku. Aby nabrać pewności siebie, moim zdaniem, może Pan poszukać grupy terapeutycznej dla siebie dla Dorosłych Dzieci Alkoholików (DDA). Taka grupa pomoże Panu w zwiększeniu poczucia własnej wartości, określeniu swojej tożsamości oraz uporania się z negatywnymi wzorcami i uczuciami z jakimi musiał Pan się borykać jako dziecko. Nie jest to łatwe, wymaga dużo dyscypliny ale pomoże Panu zrzucić ciężar dzieciństwa, gdzie panowała przemoc, poczuć swoją wartość jako człowiek i mężczyzna, oraz pomoże Panu otworzyć się uczuciowo na inne osoby (nie tylko kobietę)….

        • edyta

          Mar 19th, 2016

          Hej. Jestem po czterdziestce i swietnie rozumiem Cie, choc jestes połowę młodszy. Piszą, że trauma może wystąpić w dzieciństwie. Nie tylko. Cały czas mam słowa mojego ojca i matki w głowie chociaż nie żyje. Sama jestem matką i wiem, że tak jak oni postępowali- ja nie będę. Muzykę taką kocham i rozumiem i bądź sobą.

    • Tomasz Sobolewski

      Lut 14th, 2012

      Ja jednak służę pomocą – jeśli się Pan zdecyduje to zapraszam do kontaktu…..

      • Agnieszka

        Wrz 6th, 2014

        Witam, Jestem neurotyczką. Jest mi z tym źle do niedawna nawet nie umiałam nazwać swojego problemu. Jak sobie pomyśle to chyba cale moje 36 letnie życie się borykam z tym problemem. Jak czytałam artykuł to miałam wrażenie jakby ktoś dokładnie mówił o mnie. Prawdą jest, że neurotyzm spowodowany jest traumą, a nawet jak w moim przypadku traumami z dzieciństwa, ale nie chce o tym pisać. Jak wspomniałam wcześniej jestem neurotyczką i niszczę życie moim bliskim. Bardzo źle się z tym czuję, nie wiem gdzie szukać pomocy kilka razy umawiałam się do poradni psychiatrycznej ale nigdy nie miałam na tyle odwagi, żeby tam jednak się wybrać. Mam 17 i 8 letnią córkę, mąż pracuje za granicą nigdy go nie ma, a ja mam wrażenie zatruwam życie moim dzieciom, starsza córka chodzi do liceum mieszka poza domem nie umiem sobie z tym poradzić ciągle ją kontroluję, nękam telefonami, chciałabym aby zdawała mi relację z całego dnia, do niedawna wmawiałam sobie, ze mam do tego prawo bo to jest moje dziecko, i tak postępuje kochająca matka, od jakiegoś czasu córka ma chłopaka i chciałaby się bardziej usamodzielnić a ja nie umie sobie z tym poradzić. Bardzo kocham moje dzieci i nie chcę ich krzywdzić a mam wrażenie, że to robię. Chcę się z tego wyleczyć , aby moje dzieci były szczęśliwe i miały lepsze życie niż ja. Proszę o kilka wskazówek jak nie zostać toksyczną matką.

        • Tomasz Sobolewski

          Wrz 7th, 2014

          Pani Agnieszko
          muszę przyznać, że nie zabrakło Pani tu odwagi.
          Niestety jest tak, że traumatyczne przeżycia w większości (z którymi sobie nie radzimy w dorosłym życiu) biorą się z dzieciństwa. Aby rozwiązać ten supeł cierpienia jaki Pani nosi w sobie trzeba sięgnąć do przeszłości i niewygodnymi, bolącymi ranami się zająć. To, od czego Pani ucieka tym bardziej Panią będzie gonić jeśli nie stawi Pani temu czoła i zajmie się swoimi nienazwanymi, bolejącymi przeżyciami z dzieciństwa. Tylko w ten sposób uwolni się Pani od udręki życia codziennego i zacznie się Pani cieszyć każdym dniem. Jeśli nie chce być Pani toksyczną mamą to swoimi toksynami musi się Pani sama zająć. Wiem, że jest to bardzo trudne i bolesne ale nie ma tu innej drogi.
          Życzę Pani odwagi w podejmowaniu decyzji i dbania przede wszystkim o siebie. Jeśli nauczy się Pani dbać o siebie doceni Pani swój kontakt ze swoimi córkami.

  2. zbigniewcichon

    Lut 13th, 2012

    Szukać pomocy ? Pytanie tylko gdzie ? Kiedyś brałem udział w terapii dla tzw. współuzależnionych, owszem trochę to mi pomogło ale więcej zdziałałem sam niż służba zdrowia z NFZ. Jak chory może pomóc choremu ? Powszechnie wiadomo że choroba toczy prawie całe społeczeństwo i służbę zdrowia też. Owszem można prywatnie ale tu trzeba kasy i to dużo kasy. To są czasami lata terapii, które kończą się często mizernym efektem. Uważam że sam sobie jestem w stanie bardziej pomóc, niż różnej maści pomagacze, którzy często tylko wyciągają pieniądze.

  3. alek

    Lut 25th, 2012

    chciałbym panu podziekowac za ten artykuł, niggdzie w sieci nie moglem znalexc tak przejrzystego wyjaśnienia z czym zmaga się osoba neurotyczna, a bylo mi to potrzebne do zrouzmienia pewnej osoby z która chce sie związać i akurat dzisiaj w krytycznym momencie dostalem subskrybcję na e-mail z linkiem do tego artykułu, jestem panu wdzięczny, bo to pozwolilo mi zmienic podejscie do tej osoby i uratowało przed katastrofą naszego związku, którego jestem swiadomy chcę z nia tworzyć, z Alą, mimo trudnosci i przeszkod, uważam że nienalezy czlowieka zostawiac sam…ale nalezy go rozumiec a pan mi w tym bardzo pomogł, jeszcze w tak krytycznym dniu jak ten, gdzie wcześniej się kłocilismy i już chcialem wszystko zakonczyć, no prawie, bo nie widzialem możliwosci poprawy sytuacji, jednka pan mi uswiadomił ze jest taki aspekt którego ja nie widziałem wczesniej, a teraz go widzę no a teraz jestem jego świadomy i jest zupełnie inaczej, dziękuję, bardzo dziękuje panie Tomku ps-ona chodzi na terapię

    • Tomasz Sobolewski

      Lut 25th, 2012

      Cieszę się, że mogłem pomóc – bo jak sam Pan napisał – zrozumienie drugiej osoby i własna świadomość często ratuje nas przed pochopnymi decyzjami.

  4. marysia

    Mar 14th, 2012

    witam. od jakiegos czasu borykam sie z problemem w sumie nie wiem skad sie bioracym ale jak juz poczytalam dzis w internecie i porobilam testy wyszlo ze jestem neurotyczka :(( widze w sobie wszystkie cechy takiej osoby , mam od 3 lat partnera i do tej pory myslalam ze to on jest dla mnie toksyczny ale teraz widze ze to moja nerwica doprowadza do takiego myslenia i niszczy to co jest miedzy nami . NIE MOwie ze on jest idealny ale dotad myslalam ze wszystko co dzieje sie jest przez niego, a tu okazuje si eze to nieprawda ! jej jak donbrze ze rozgryzlam siebie teraz tylko po skierowanie i moge do psychologa bo sama nie dam rady sie z tym uporac , prawda?

    • Tomasz Sobolewski

      Mar 14th, 2012

      Witam, jeśli Pani sądzi, że należy sobie pomóc to warto to zrobić, aby to co ważne było dla Pani łatwiejsze…..

  5. Bet

    Kwi 11th, 2012

    Dzień dobry, jestem osobą w średnim wieku, od 2 lat w nowym związku. Jestem neurotyczką, wiele razy podejmowałam terapię, wiele na pewno przerobiłam, ale ciągle trudno o akceptację siebie widząc swoje „niedoróbki” – ciągle chciałabym być inną osobą niż jestem – małomówna introwertyczka o poczuciu, że nie ma wiele do zaoferowania innym, kłopoty z komunikacją z innymi. Wejście w nowy związek był taką próbą przełamywania swoich ograniczeń i przekonania, że najlepiej, gdybym żyła sama. No i pojawia się problem braku pomysłu jak wypełnić wspólnie spędzane chwile, jak się nie zamykać na partnera, o czym i jak rozmawiać, czym się dzielić – na głębokim poziomie mówiłabym tylko źle o sobie i pytała, czy mu to nie przeszkadza… – wiem, wiem, jest to brak akceptacji siebie. Gdyby napisał Pan artykuł – nie wiem czy to możliwe, może konkretne przykłady? – jak wyrażać tę swoją autentyczność, jak czerpać z siebie, gdy w środku jest po prostu pustka i poczucie bycia kimś niefajnym? Co przecież zostało wielokrotnie potwierdzone dotychczasowym doświadczeniem…

    • Tomasz Sobolewski

      Kwi 11th, 2012

      Tak jak Pani napisała – wszystko zaczyna się od siebie. Może warto sięgnąć poza tą pustkę i bardziej przyjrzeć się sobie. Na pewno wtedy znajdzie tam Pani swoje przeżycia, emocje, świat swoich wartości i różne uczucia na których warto budować. Warto po prostu zaufać sobie bo wierzę, że tak jak każdy człowiek – ma Pani swój niecodzienny „wewnętrzny” świat, I od akceptacji tego swojego „Ja” może Pani poczuć ile sobie i innym ma Pani do zaproponowania…

  6. janekos

    Sie 15th, 2012

    Witam! przeczytałem kilka artykułów i komentarzy by spróbować odpowiedzieć sobie na jedno bardzo ważne pytanie? Czy moja była partnerka miała cokolwiek wspólnego z neurotycznością. Nasz związek się rozpadł po drodze było wiele zaognionych konfliktów, nie potrafiliśmy znaleźć wspólnego języka. Moja była dziewczyna którą naprawdę kochałem była wiecznie zmęczona to pracą to innymi rzeczami. Miałem takie wrażenie że dawałem dużo siebie a otrzymywałem niewiele w zamian czym nie koniecznie się afiszowałem. Kiedy byłem czasem zmęczony wieczorem i przysnąłem na kanapie to byłem obwiniany że nie dotrzymuje towarzystwa. Z poczuciem winy wyjeżdżałem na kilkudniowe wyjazdy służbowe że rzekomo zostawiałem swoją dziewczynę samą bo praca była ważniejsza.
    W domu moja kobieta była tak jakby nie obecna. Była ale tak jakby jej nie było. Może jedynie jak pozostawiała po sobie twórczy bałagan to zaznaczyła nim swoją obecność. Wpadała w histerie z błahych powodów. Sprawiła czasami wrażenie dziewczynki. Nie miła najlepszych relacji ze swoja mamą. Nie przepadała za nowymi znajomościami oraz przyjaciółmi. Trochę pozamykana w sobie. Z fobią na punkcie czystości rąk. Pomimo to bardzo żałuje że nie potrafiłem jej przy sobie zatrzymać bo było też tak że w wielu codziennych sprawach na wzajem się uzupełnialiśmy i tworzyliśmy zgrany zespół. Współżycie układało się też fajnie. Ale było też tak że stawiła na swoim za wszelką cenę. Nie przyjmowała kompromisów i jej musiało być na górze co prowadziło do kłótni. Owszem ja też nie jestem łatwy z charakteru wiem to. Ostatecznie stanęło na tym że po 4 latach wspólnego związku zabieram jej przestrzeń i przy mnie nie jest sobą oraz że sama musi się dowiedzieć sama czego tak naprawdę chce mając ponad 30 lat. Rozstaliśmy się. Ona uczęszczała i obecnie uczęszcza na terapię.

    • Tomasz Sobolewski

      Sie 15th, 2012

      Myślę, że warto patrzeć na swój związek od tej strony, co my sami mamy do zaproponowania i dania. Jak się okazuje, nie wszyscy jesteśmy gotowi aby trwać w bliskim, intymnym związku. A terapia powinna nam tylko pomóc w uświadomieniu sobie swoich wewnętrznych konfliktów, nierozwiązanych problemów oraz pomóc nam w uświadomieniu sobie swoich własnych uczuć i emocji. Aby związek z drugą najbliższą osobą dawał nam satysfakcję, poczucie spełnienia i miłości…

  7. Aleksandra

    Cze 22nd, 2013

    Witam Panie Tomku właśnie trafiłam na te strone i jestem zszokowana. Jestem młoda osoba mam 20 lat ale całe zycie mi nie układa sie tak jak powinno. Jesli zaczne jakis zwiazek zaraz po sielance pojawiaja sie awantury, bardzo bolesne słowa a nawet przemoc (poczatkowo z jego strony ale teraz tagrze i z mojej) Teraz widze ze to moja wina. Z cała pewnoscia jestem neuotyczka. Jak mam to leczyć/? Prosze bardzo o pomoc chce zmienic swoje zycie na lepsze. Mam dla kogo to robic bo mam synka (6miesiecy) a bardzo chce aby miał obydwoje rodziców.

    • Tomasz Sobolewski

      Cze 23rd, 2013

      Pani Aleksandro,
      warto się przyjrzeć temu co dzieje się w Pani życiu. Trawnie w związku to czasami ciężka praca, ale namawiałbym Panią aby temu co dzieje się w Pani związku przyglądała się Pani bez poczucia winy. Zdaje sobie sprawę z tego, że może nie być to łatwe…
      Warto umówić się na kosultację i zobaczyć, co tak naprawdę Pani jest potrzebne…

  8. Ula

    Paź 7th, 2013

    Witam forumowiczów. Moja wypowiedź jednak kieruje najbardziej do Pana Tomasza S. Wiem, że mój partner jest neurotykiem. Jesteśmy parą od 5 lat, jednak czuje że brak mi energii na dalsze prowadzenie związku. Przez te wiele lat partner nie narzekał na związek, cieszył się nim. Przynajmniej tak odpowiadał, gdy się go pytałam… Mnie potrzeba wiecej radości i przestrzeni, szacunku i zrozumienia. Wiem, że partner tego mi nie da. Przeszkadzają ku temu jego narzekania, wzbudzanie litości, brak tej siły pokonywania trudności, zamiast tego szybka rezygnacja i usuwanie sie w cień oraz brak samooceny własnych czynow i słów, które wpływają negatywnie nie tylko na związek ale i na otoczenie. Ja szczerze wstydze się pokazywac z nim w nowym otoczeniu, bo wiem, jak zareaguje gdy pojawi się coś co mu nie odpowiada. A tego się boję. Nie chce się tak czuc. Również moja rodzina ma go dośc. Jako że w sumie już od większości czasu razem, nie czuje się szcześliwa, nie chciałam go zostawic. W wielu aspektach wypełniliśmy się nawzajem i wspieraliśmy. To mój pierwszy partner. Chciałabym mu pomóc. Będe z nim rozmawiac o terapii. Jednak do tego celu potrzebuje terapeuty, który faktycznie na tym sie zna i pomogl niejednemu neurotykowi. Czy może mi Pan polecic dobrego specjalistę znajdującego się w województwach mazowieckim lub wielkopolskim? Dziękuje i pozdrawiam

    • Tomasz Sobolewski

      Paź 7th, 2013

      Witam Panią,
      faktycznie polecałbym Pani najpierw konsultację indywidualną w celu określenia Pani potrzeb, poradzenia sobie w relacji z partnerem, określenia dalszych prorytetów… po takiej konsultacji będzie mogła Pani szerzej się rozejrzeć w sprawie ewentualnej pomocy swojemu partnerowi.
      W Warszawie polecam: Ośrodek Pomocy i Edukacji Psychologicznej INTRA ul. Bajana 40, 01-904 Warszawa, tel. 22 892 00 66, tel. kom 605 330 600

  9. Agnieszka

    Mar 2nd, 2014

    Witam,

    ja również dziękuję za ten artykuł. Również jestem neurotyczką, wiem to od 20 lat (wizyty u psychologa) i mam wrażenie że dusza boli tak samo jak wtedy mimo, że nastąpiła jakaś poprawa w samoakceptacji. Niestety za mała, aby poczuć radość życia. Bardzo chciałabym coś zmienić, ale kiedy jakieś 10 lat temu postanowiłam skorzystać z pomocy terapeuty, chyba trafiłam na nieodpowiednią osobę i zniechęciłam się. Moim naprawdę poważnym problemem są zaburzenia łaknienia, przez które powoli „świruję” i mam też wrażenie, że specjalistów z tej tematyki jest naprawdę mało.
    Od 6 lat jestem mamą i po prostu panikuję, bo obawiam się, że moja chora osobowość wpływa strasznie destrukcyjnie na moich najbliższych. Starsza córka już ma moje objawy z okresu dziecięcego – obgryza paznokcie, ma trochę tików nerwowych, jest po prostu mną. Płaczę po nocach, że ją krzywdzę moją oziębłością, poczuciem nieogarniania życia z jego licznymi obowiązkami, emocjonalną niedostępnością i nieobecnością (jestem a jakby mnie nie było), niekontrolowanymi wybuchami agresji (słownej) i miotam się od poradnika do poradnika, a potem i tak nic nie pamiętam z wyczytanych zasad.
    Moje dzieci na szczęście mają fajnego tatę – to i tak dużo więcej niż w moim przypadku, bo ja ojca nie miałam, więc tu upatruję dla moich córek ratunku .
    Taki przydługi wstęp, ale ostatecznie doprowadził do pytania – czy matka neurotyczka może wychować nieneurotyczne dzieci? Jak uchronić dzieci przed szaleństwem neurotyzmu? Według jakiego klucza szukać terapeuty? Tak naprawdę odpowiadałaby mi terapia internetowa, w przeciwnym razie musiałabym się przyznać mężowi, a on po prostu popukałby się w głowę – jest z trochę innej bajki.

    I to niestety prawda, neurotyk nie umie kochać, ja to po prostu czuję, że coś nie tak z moją miłością zarówno do męża jak i do dzieci…

    • Tomasz Sobolewski

      Mar 2nd, 2014

      Witam Pani Agnieszko…
      przed szaleństwem neurotyzmu swoje dzieci Pani ochroni swoją miłością. Jeśli ma Pani problem aby kochać bezwarunkowo (z tego co Pani napisała, rozumiem, że tak jest) polecam koniecznie podjecie terapii i zajęcie się sobą.
      Również wiem, że znalezienie odpowiedniego terapeuty może być czasem trudne, ale niech to nie zwalania Panią od tego aby go w końcu znaleźć…

  10. Agnieszka

    Mar 3rd, 2014

    Dobry wieczór, dziękuję za szybką odpowiedź, poczułam ulgę na wieść, że mogę moje dzieciaki uchronić ;).
    Jeszcze jedno pytanie – czy sądzi Pan, że internetowa terapia ma sens?

    • Tomasz Sobolewski

      Mar 3rd, 2014

      Witam
      moim zdaniem internetowa terapia nie ma sensu – przy terapii muszą być zachowane pewne standardy; jednym z nich jest bezpośredni kontakt terapeuty z klientem… 🙂

  11. tobiasz

    Lis 13th, 2014

    Witam, również zmagam się z neurotycznością, która potem była jeszcze podsycana nerwicą natręctw(na szczęście ten temat jest już u mnie przeszłością). Nie ukrywam, że dużo z tego co wyżej napisane na tą chwile mnie nie dotyczy, ponieważ mam żonę, która pokochała mnie takim jakim jestem i dzięki temu również łatwiej mi żyć z samym sobą. Moja żona rozumie moje zachowania i wie z czego wynikają, dzięki niej niektóre oswoiłem, a że stanowimy dobrą parę bierze pod uwagę bagaż, który z sobą nosze i dzięki jej dystansowi do świata oraz nadludzkiej moim zdaniem cierpliwości moja neurotyczność zmniejszyła się przynajmniej w ciągu 5 lat o 30% .Kiedy neurotyczność nade mną zwyciężą stawia mnie do pionu, stanowczo reaguję , dzięki niej uczę się akceptować siebie i choć trochę czerpać radość z wrażliwości. Mimo że to banał to wiem że miłość drugiej osoby potrafi zmieniać a ja dzięki żonie uczę się ciagle czym ona jest naprawdę(chociaż to bardzo bolesna czasami lekcja). Dzięki żonie nauczyłem się partnerstwa z którym miałem ogromny problem. Niestety mam problem ze spokojnym mówieniem o swoich pragnieniach,potrzebach. Tylko na tą chwilę bardzo mi doskwiera. Cieszę się że mogłem tu zostawić komentarz, trochę mi lżej. Pozdrawiam Tobiasz M.

    • Tomasz Sobolewski

      Lis 13th, 2014

      To bardzo ważne co Pan napisał – dzięki Miłości poznajemy kim naprawdę jesteśmy – a ta bezwarunkowa Miłość jest najcenniejszym uczuciem na tej planecie. Myślę, że jest Pan szczęśliwym człowiekiem, że mógł Pan poznać i jest z kobietą, która Pana tak kocha… 😉

  12. tobiasz

    Lis 13th, 2014

    Szczęśliwy? A właśnie tak Pana przy okazji zapytam. Zauważyłem u siebie kiedyś taki głos wewnętrzny , który jak chce zrobić coś albo wyzwala opór albo wręcz przeciwnie pozwolenie w stosunku do tego co chcę zrobić. Czytałem książki między innymi o Super intuicji ale powiem szczerze , że czuję się z nią fatalnie jak nawiedzony, chociaż miałem namacalne dowody, że coś w niej jest. Kiedy poznałem moją żoną ten głos czy intuicja mówił żebym z nią wziął ślub i że to ta, chociaż rozsądek podpowiadał że jest starsza ode mnie o 20 lat(mam 31). Dziś po 3 latach małżeństwa wiem że miał rację. Jednakże mam problem z ufnością do intuicji, odczuwam ją jako irracjonalny impuls( irracjonalny był też kiedyś impuls z nerwicy natręctw, którą miałem, jednakże impuls nerwicy był ostry, brutalny i nigdy nie dający spokoju, zaś ten „intuicjii” przynosi nieraz korzyści). Mam dowody na jego słuszność (miałem decyzję stałej pracy, jednakże nie przyjąłem jej, bo coś mówiło mi, żebym odmówił i się okazało, że miał rację), ale bardzo się go boję, ponieważ on nie wypływa z rozumu i sprawia, że odczuwam siebie jako chorego dziwaka. Przepraszam, ze piszę nie na temat, jednakże jakoś tak zaufałem Panu.

    • Tomasz Sobolewski

      Lis 21st, 2014

      Swojej intuicji powinien Pan jak najbardziej ufać. Może to też głos Pańskiego wyższego „JA”. To może oznaczać że wyszedł Pan poza spostrzeganie świata tylko za pomocą pięciu zmysłów. Jeśli tak jest, to znaczy, że idzie Pan w dobrym kierunku czego Panu z całego serca życzę.

  13. kobieta

    Gru 17th, 2014

    …. Ja już nie umiem żyć i myślę aby zakończyć tą farsę.
    Pierwsze wspomnienie jakie pamiętam to pijana, agresywna matka.
    Moje dzieciństwo było koszmarem, traumą, zabiciem tego z czym przyszłam na świat.
    U psychiatry leczę się od 18 lat, biorę duże dawki Effectinu…. i inne.

    Nie spotkało mnie w życiu nic dobrego, nie umiem już żyć..
    myślę że tam, gdzie idziemy po śmierci musi być lepiej, bo gorszego piekła jakie jest tutaj nie zaznam..

  14. Ania

    Sty 17th, 2015

    Witam,
    Jakbym, czytała o sobie.. mimo terapii która trwa już pół roku, nadal nie umiem uwolnić się od żebrania od uczucia u mamy, która mnie odrzuca a w dzieciństwie pozwalała ojcu mnie bić, katować, poniżać. A teraz ja żebrzę ojej uczucia… mam 32 lata. Neurotyczka w każdym calu – samotna i bezrobotna. Nie wiem, czy kiedykolwiek się uwolnię. Pozdrawiam

    • Tomasz Sobolewski

      Lut 22nd, 2015

      Jeśli podejmie Pani taką decyzję, że chce się Pani uwolnić – to jest pierwszy krok aby to zrobić…

  15. Camellya

    Lut 21st, 2015

    Witam serdecznie,

    a ja chciałabym się Pana zapytać jak walczyć z własną wrogością. Do tych bliskich i z tym niedowierzaniem, że druga osoba może mnie kochać po prostu, że jej uczucia są szczere.

    Wiem, że osoby neurotyczne wytwarzają dwa mechanizmy obronne: wrogość lub uległość. Ja mam duże pokłady wrogości, do rodziców, którzy mnie wciąż tłamszą (zawsze jest konflikt), do partnera, jeśli odbiorę coś nie tak (a wiadomo, neurotycy są bardzo przewrażliwieni na swoim punkcie i czasami przesadzają z emocjami).

    Ja nie chcę taka być. Chcę reagować normalnie, nie tak emocjonalnie, chcę żyć sama ze sobą stabilnie, nie chcę być osobą rozchwianą emocjonalnie.

    Jak to się robi? Czy chodzi właśnie o to, że wie się jaką ma się osobowość, na co się emocjonalnie reaguje, które środowiska zle na nas wpływają, a potem próbuje się po prostu kontrolować swoje emocje, stara się widzieć rzeczy takimi jakimi są, jest się powściągliwym, przemyśliwuje się najpierw to, co chce się powiedzieć, stara się rozmawiać z tymi „neurotycznymi głosami wewnętrznymi’?

    Czy o to właśnie chodzi? To są te techniki? Nikt o tym wprost nie pisze. Chciałabym znać konkretne przykłady ćwiczeń. Dziękuję ślicznie.

    • Tomasz Sobolewski

      Lut 22nd, 2015

      Witam,
      cała sztuka polega na tym, aby nie walczyć ze sobą tylko akceptować się w pełni, doceniać siebie i kochać. Przesadne reagowanie emocjami bierze się z nieuświadomionego bólu u Pani, który zapewne ma podłoże we wcześniejszych (dziecięcych) Pani doświadczeniach.
      Nie ma tutaj jakich wymyślonych „technik” aby radzić sobie z własnymi emocjami. Aby sobie z nimi radzić potrzebna jest świadomość, skąd się one biorą i czemu Pani tak reaguje. Aby tak się stało i aby Pani mogła zyskać wewnętrzny spokój – moim zdaniem – potrzebna jest tutaj terapia, która umożliwi Pani wgląd w siebie, pozwoli na „przepracowanie” bólu, tak aby Pani mogła się z nim rozstać oraz na uświadomienie sobie swoich emocji, co pozwoli Pani czuć się bardziej osobą stabilną i pewną siebie.
      Z emocjami tak jest, że im bardziej próbujemy je kontrolować tym bardziej dają nam się we znaki, w różny niekontrolowany sposób. Emocje są naszym drogowskazem, co jest a co nie jest dla nas ważne. Wyrażamy je nie ulegając im.
      To wszystko nie jest łatwe, wymaga ogromnej pracy nad sobą, ale gwarantuję, że warto podjąć się tego, bo to przyniesie Pani upragniony spokój, podniesie Pani swoją świadomość i na siebie jako osobę będzie Pani inaczej patrzeć.

  16. Justyna

    Lut 22nd, 2015

    Dzień dobry.
    Mam 45 lat. Jestem neurotyczka. Leczyłam się, chodziłam na terapie ale to wszystko nie przyniosło efektu bowiem diagnoza brzmiała nerwica lekowa. A to przecież tylko cześć problemu.
    Wiem, ze ja sobie z tym juz nie poradzę, nie mam juz woli życia a depresja zżera mnie od środka. Moje małżeństwo rozpadło sie dawno temu. Powodem były zdrady męża. Robil dokładnie to co mój ojciec. Kolejne dwa związki to kompletne porażki, moja zazdrość i podejrzliwość, zaborczość nie dawała związkom szans. Od 5 lat jestem sama bo uwazam ze juz nie warto. Mam w sobie ogromne poklady uczuć ale nie mam kogo nimi obdarzyć a co ważniejsze nie chce, zeby nikogo więcej nie zranić.
    Chciałam tylko zaapelować do ludzi młodych podejmijcie leczenie jak najwcześniej! Walczcie o siebie! Życie jest tylko jedno, mnie sie nie udało ale wy młodzi macie jeszcze szansę.
    Pozdrawiam

    • Tomasz Sobolewski

      Lut 26th, 2015

      Nerwicę lękową i depresję można z powodzeniem leczyć. Pojęte właściwe leczenie może przynieść oczekiwane przez Panią skutki – tylko, jak sama Pani napisała – zakres problemu jest tu większy. To, że podejmowane przez Panią próby nie były udane, nie znaczy to, że leczenie Pani depresji może się nie udać. Jeśli terapia nie przyniosła skutku, może warto pomyśleć nad zmianą sposobu leczenia. To ważne, aby Pani dla siebie widziała też nadzieję na zdrowe satysfakcjonujące życie. Przy nerwicy lękowej i depresji możne warto skierować się do psychiatry, który Pani pomoże od strony farmakologicznej i skieruje na odpowiednie leczenie i terapię. Zachęcam Panią gorąco do szukania dla siebie najwłaściwszych rozwiązań aby odnaleźć w sobie wolę i radość życia.

  17. Camellya

    Lut 22nd, 2015

    Dziękuję. Przeczytałam kilka razy, to co Pan napisał. Już rozumiem, trzeba do trzeć do przyczyn, odkryć ten ból i z czego on dokładnie wynika. Będę rozmawiać o tym ze swoją terapeutką. Wzięłam się za siebie jeszcze bardziej (bo mi też związek nie wyszedł) i od początku tego roku chodzę na terapię. Uda mi się. Dotrę do źródła, zrozumiem siebie i znajdę w końcu upragniony balans na co dzień.

    Dziękuję serdecznie za odpowiedz i poświęcony mi czas :).

  18. Alka

    Lut 26th, 2015

    Ale się cieszę, że prowadzi Pan tę stronę! Krótko, konkretnie i bardzo wartościowo. Dziękuję.

    Nasuwa mi się pewne pytanie po tym, co przeczytałam: czy związek partnerski dwóch neurotyków może być związkiem zdrowym? Ja jestem neurotykiem i mam dokladnie takie potrzeby, jak Pan opisuje – szukam własnej wartości w innych, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, miłości, etc, ponadto nie uczę się na blędach. Potrzeby wymienione zaspokajał człowiek, którego nie tak dawno poznałam. Z pewnych wzgledów odsunęłam się od niego i z dystansu zaczęłam przyglądać naszej relacji – teraz widzę, że on jest jeszcze większym neurotykiem niż ja, o wiele wiekszym i jego potrzeby – te same, co moje – są większego kalibru. Taki związek, jest bardzo absorbujący, bo partner ciągle ma potrzebę potwierdzenia swojej wartości, a dodatkowo obydwoje jesteśmy bardzo wrażliwi na zranienia. U nas dochodzi jeszcze spora różnica wieku. Czy takie relacje udają się i są zdrowe?

    • Tomasz Sobolewski

      Lut 26th, 2015

      Z samej już definicji neurotyczność oznacza cechę osobowości polegającą na silnym niezrównoważeniu emocjonalnym o charakterze nerwicowym, niskiej odporności na stres, skłonności do popadania w stany lękowe. Jeśli zdecydujecie aby związek wasz był udany i zdrowy, myślę, że trzeba włożyć trochę pracy w niego, aby się taki stał. Jeżeli obydwoje jesteście podatni na zranienia nie wróży to dobrze równowadze w tym związku. Taka relacja uda się jeśli świadomie weźmiecie za nią odpowiedzialność i będziecie się starać aby się udała.

  19. Naaaat

    Mar 28th, 2015

    Witam. Mam 20 lat stwiedzona nerwce . moj ojciec jest alkoolikiem, mama nigdy nie okazywala uczuc, studiuje drugi ierune, nie chodze na zajecia… czue sie jak smiec…gosza… mam cudownego chlopaka…najlepszego na swiecie…moja rodzina go nie akceptuje..a j przez moij egocentryzm nie umiem go pokochac…walze z natretnymi myslami… chodze na terapiee…boje sie ze skoncze jak moj ojciec chciaz nie pije alkoholu…nie umiem przelamac strachu przed miloscia w stosunku do mojego chlopaka bo boje sie ze popelnie bledy moic rodzicow i go skrzywdze a tego bym nie zniosla… bardzo mi na nim zalezy..nie chodzi tu o neurotyczna milosc w stosunku do niego…bo najbardziej na swiecie zalezy mi na jego szczesciu… mowilam mu ze zrozumiem jak odejdzie…ale on nie chce…wiem ze tylko z nim moge byc kiedys szczesliwa…ale boje sie ze dlugotrwala terapia nie pomze..a on zmarnuje czas przy mnie… ciagle mam mysli samobojce.. dlaczego moi rodzice o zrobili…dlaczego..

    • Tomasz Sobolewski

      Kwi 25th, 2015

      Witam
      Wychowała się Pani w rodzinie alkoholowej gdzie panował zamęt, napięcie i brak poczucia bezpieczeństwa. Lęk jest tym uczuciem, które Pani przeżywa po dzień dzisiejszy i to on decyduje o Pani wyborach i nastawieniach. Nie potrafi Pani kochać, bo nadal się Pani boi odrzucenia i nieakceptacji. Piszę to po to, aby pokazać tutaj mechanizm zachowania jakie wynoszą osoby które wychowały się w rodzinie alkoholowej, a nie po to by w jakikolwiek sposób Panią oceniać. Terapia jest dobrym pomysłem zawsze dla osób, które jako dzieci musiały radzić z bólem i odrzuceniem. Tutaj proponował bym terapię grupową dla Dorosłych Dzieci Alkoholików (DDA), dzięki której szybciej mogła by Pani zrozumieć siebie i mieć głębszy wgląd we własne problemy. Dzieci alkoholików często czują się winne, że to ich rodzice pili, bo coś z nimi nie było tak. To nie jest prawdą. Alkoholik pije bo jest uzależniony i reszta (nawet własne dzieci) go nie obchodzi. To ważne aby Pani również przepracowała w sobie poczucie winy – nie myślała o pijącym ojcu, że był uzależniony przez Panią.
      Jestem pewien, że terapia może Pani pomóc – nie nastąpi to być może szybko, ale uwolni Panią od fałszywych przekonań na temat własnej osoby i pozwoli Pani kochać i doceniać to co Pani ma ze sobą i z innymi…

  20. agata

    Kwi 13th, 2015

    Witam
    Trafilam na ta strone chyba…nie wiem czy z przypadku. Wszystko co tu czytalam dokladnie odzwierciedla co czuje. Jestem zaborcza w zwiazku… wciaz oczekuje zapewnien o milosci… a jak te zapewnia dostaje na chwilke odpuszczam… wiem ze nie zawsze w zwiazku poswiecamy sobie 100% czasu… sa obowiazki..praca… i jak o tym mysle to to rozumiem… ale jakiekolwiek drobne ochlodzenie stosunkow w moim mniemaniu przez partnera doprowadza mnie do obsesji..ze juz mnie nie chce. Mysle sobie wtedy przeciez wczoraj mnie kochal… i przestal ? Zaniedbuje wtedy sama siebie… nie spie…nie jem…. sprawdzam obsesyjnie telefon. Poniewaz dzieli nas duza odleglosc 700 km tym bardziej jest to dla mnie trudne. Wymyslam preteksty do kontaktu…. czasem mam wrazenie ze ponizam siebie blagajac o zainteresowanie… on pisze i mowi jaka jestem wazna… czemu tak ciezko mi w to uwierzyc ?? Czemu nie umiem zaufac ? Czemu wymagam kontaktu przez 24h przeciez ja go zamecze…… jak sobie z tym radzic..?

    • Tomasz Sobolewski

      Kwi 25th, 2015

      Witam.
      Aby sobie z tym poradzić trzeba przede wszystkim zająć się sobą. Ten odwieczny głód miłości nie bierze się znikąd. Warto przyjrzeć się swoim wcześniejszym relacjom z najważniejszymi osobami w Pani życiu (również – a może przede wszystkim – relacjami z rodzicami). Deficyty w nas zazwyczaj biorą się z niezaspokojonych dziecięcych potrzeb miłości, akceptacji, szacunku, przynależności. Aby sobie z tym poradzić musi Pani starać się poznać swoją własną historię i spojrzeć głęboko w siebie co jest powodem, że nie czuje się Pani spełniona. Oczywiście, warto to robić pod opieką osoby, która Pani w sposób profesjonalny w tym pomoże (terapeuta, psycholog).

  21. anonim

    Cze 29th, 2015

    zachowania i cechy neurotyka opisane w tym artykule, niestety bardzo do mnie pasuja..

    dodalbym jeszcze jedna ceche neurotyka, ktora znalazlem na innej stronie
    „Siła przywiązania w relacji relacji jest wprost proporcjonalna do kosztów,
    jakie się w niej ponosi. Chodzi o bycie w związku pomimo tego, a wręcz tym uporczywiej,
    im bardziej jest on niszczący. Jest to silna potrzeba posiadania kogoś pod kontrolą. ”

    niedawno zrezygnowalem z pracy w korporacji i w tym samym momencie rozstala sie ze mna narzeczona,

    nie potrafilem sobie z tym wszystkim sam poradzic i zaczalem uczeszczac na psychoterapie.

    moj psychoterapeuta na drugim spotkaniu zdiagnozowal problem
    „deficyt milosci”
    w ten sposob trafilem na Panski artykul, gdyby nie psychoterapia,
    nigdy sam nie wpadlbym na to,
    nie pochodze z rozbitej rodziny,
    a ojciec bardzo ciezko pracowal

    w domu nigdy niczego mi nie brakowalo, zwlaszcza jesli chodzi o dobra materialne,
    nie zostalem tez nigdy w zaden sposob skrzywdzony fizycznie,
    bylem jednak czesto kontrolowany przez rodzicow i wychowany przez ciagla krytyke,

    moj przypadek z pewnoscia nie jest tak ciezki, jak niektorych osob ktore tu pisza,
    jednak do tej pory (jestem po trzydziestce) nie udalo mi sie stworzyc
    w miare normalnego zwiazku z druga osoba,

    gdyby nie psychoterapia,
    nigdy sam bym sie nie domyslil ze moje dziecinstwo moglo miec az tak duzy wplyw na moje dorosle zycie,
    jednak teraz wszystkie elementy ukladanki zaczynaja tworzyc jedna calosc i zaczynam rozumiec swoje
    postepowanie i jego przyczyny,

    bardzo dobry artykul, ciesze ze taki powstal

    • Tomasz Sobolewski

      Lip 10th, 2015

      Również się cieszę, że może Pan sam rozumieć swoje problemy.
      W domu rodzinnym chodzi przede wszystkim o to, aby doświadczać miłości, nawet wtedy gdy pozornie niczego innego nie brakuje…

  22. anonim

    Lip 11th, 2015

    Obecnie bedac w trakcie psychoterapii analizuje zdarzenia z dziecinstwa, chcialbym spytac, czy oprocz psychoterapii sa rowniez inne metody leczenia neurotyzmu ?
    Czy w swoim doswiadczeniu poznal Pan osoby bedace neurotykami, ktore potrafily stworzyc „normalny” zwiazek, badz utrzymac rozpadajacy sie zwiazek ?
    Z tego co dotychczas przeczytalem, neurotyk neurotykowi nierowny, w sensie ze moga wystepowac rozne „stopnie” neurotyzmu, czy z Pana doswiadczenia wynika ze neurotyzm mozna wyleczyc calkowicie, badz zmniejszyc jego „objawy” ?

    • Tomasz Sobolewski

      Sty 27th, 2016

      Psychoterapia jest bardzo skuteczną metodą leczenia neurotyzmu. Osoby neurotyczne cechuje wysoki poziom lęku, który uniemożliwia im bliskie autentyczne relacje z innymi osobami. Poprzez psychoterapię osoby te poznają nie tylko jak radzić sobie z różnymi objawami, ale też uczą się poznawać swoje emocje, wyrażać uczucia i bycia bardzie świadomymi i samodzielnymi osobami. Świadomość samych siebie prowadzi do możliwości stworzenia bardziej głębszych i autentycznych związków z innymi, bliskimi osobami.
      Także odpowiadając na pytanie – wyleczyć można się z neurotyzmu – tylko trzeba temu poświęcić trochę czasu i swojej uwagi.

  23. pio

    Lip 28th, 2015

    Odkąd tylko pamiętam czuje się tak samo , mam 33 lata , czyli strach i lęk na ludzi nie na czynności które wykonuje , dużo podróżuje po europie nie mam przed tym oporów , za to mam opór przed ludźmi , nie chcę z nimi wchodzić w żadne interakcje , praktycznie zawsze odmawiam jak ktoś mnie gdzieś zaprasza , z powodu strachu w mojej głowie przed nie wiadomo czym i tak jest od zawsze , absurd , byłem u psychologa i niby wszystko jest ok ale zalecono mi psychoterapię , gdybym miał na to okazję to już bym to zaczął ale na razie nie mam takiej możliwości , bardzo nie podoba mi się moje zachowanie w stosunku do innych ludzi ale chyba najbardziej nie podoba mi się zachowanie w stosunku do samego siebie , nie przepuszczam nikogo przez mur , nawet osób które kocham to mnie boli najbardziej i jeśli nie uda mi się tego zmienić nigdy sobie tego nie wybacze , poprostu nie mam już siły , ciągłe napięcie i lęk wszystko na nie , nie pamętam żeby wydarzyło się coś w moim dzieciństwie co mogło wpłynąć na taki stan rzeczy , wychowałem się w latach 80-90 pamętam pewexy baltony i pierwsze klocki lego , happy days jakby to powiedzeli anglicy , ale chyba czegoś tam brakowało , trudno mi ocenić co to było , często wracam do tych czasów bo był to najlepszy okres mojego życia dopóki nie zacząłem pracować , zamknąłem się w sobie i działam mechanicznie nie umiem się cieszyć rzeczami i ludźmi , praca mnie wykańcza psychicznie i fizycznie , nie mam ani ciężkiej ani wymagającej pracy ale sam fakt że muszę tam iść już mnie wykańcza a po przyjściu stamtąd nie mam ochoty na nic , sex zabawa czy jedzenie alkohol nie istnieją dla mnie , walczę z tym od lat chociaż dopiero ostatnio zaczynam rozumieć co się ze mną chociaż po części dzieje jednak nie rozwiązuje to problemu brakuje mi miłości ze strony drugiej osoby i chociażby dotyku bo żyję praktycznie sam , próbowałem to zmienić ale mi się nie udało , jeśli dusza jest chora to ciało też , muszę napierw wyleczyć duszę , ale to przychodzi tak ciężko że czasami wydaję mi się niewykonalne , mógł bym o tym pisać bez końca , u psychologa trochę się wygadałem ale nie rozwiązało to problemu.
    Wkleje bardzo fajny wiersz z którym się utożsamiam

    Przesłanie do Nadwrażliwych

    Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
    za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność – wśród jego pewności
    za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
    za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
    za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
    bądźcie pozdrowieni.

    Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
    za wasz lęk przed absurdem istnienia
    i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
    za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
    za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
    za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
    za to co nieskończone – nieznane – niewypowiedziane
    ukryte w was.

    Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
    za waszą twórczość i ekstazę
    za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
    że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

    Bądźcie pozdrowieni
    za wasze uzdolnienia – nigdy nie wykorzystane –
    (niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
    poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
    za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
    że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
    za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
    za niezwykłość i samotność waszych dróg
    bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

    Kazimierz Dąbrowski

    • Tomasz Sobolewski

      Sie 7th, 2015

      Mam wrażenie, ze jest Pan w stosunku do siebie bardzo niekonsekwentny. Z jednej strony pisze Pan o potrzebie rozwiązania swoich problemów (bo wie Pan, że to jest przyczyną Pana samotności i braku miłości), z drugiej strony, pisze Pan, że na podjęcie terapii nie ma Pan czasu. Tutaj musi Pan podjąć decyzję: czy będzie Pan dalej wegetował i cierpiał w samotności – czy przestanie się Pan bronić przed samym sobą i podejmie proponowane leczenie przez psychologa.
      Aby wyleczyć duszę musi Pan pozwolić jej dojść do głosu…

  24. NATALIA

    Lip 28th, 2015

    Witam. Mam 21 lat. Czuje się fatalnie jestem dda do tego mam neurotyczne zaburzenia osobowosci. Piekło. Ciągle czytam w necie jak z tego wyjść. Mam piękne marzenia, ale w tyle.tych marzeń jest głos ze nigdy ich nie spełnię. Jestem Nieodpowiedzialna i to po całej linii. Dążę na sile do miłości myśląc że to mi pomoże. Chociaż wiem ze to nie prawda. Boje się ze kiedyś skrzywdził swoją rodzinę, męża i dzieci jeśli kiedykolwiek będę je miała przez to jaka jestem ze to co było w domu przyniosę na nich chociaż bardzo nie chce, ale moi Rodzice zrobili to samo. Rzuciłam dwa kierunki studiów, z lęku ze nie dam rady. Wiem żeby mieć szczęśliwa rodzinę musze zacząć id siebie. Ale nie robie nic w tym kierunku po za terapia.

    • Tomasz Sobolewski

      Sie 7th, 2015

      Może terapia właśnie jest pierwszym krokiem w tym dobrym kierunku. Tutaj trzeba uzbroić się w cierpliwość.
      Jeśli w domu rodzinnym nie było bezpieczeństwa, na próżno raczej szukamy go później na zewnątrz. To co może pomóc to na pewno akceptacja własnej osoby i przede wszystkich miłość najpierw do siebie samego. Proces leczenia ran z dzieciństwa jest trudnym procesem i może trwać kilka lat. Życzę więc wytrwałości i wiary w to, że w końcu i Pani (tak jak wielu przed Panią) poradzi sobie ze wszystkimi problemami.

  25. Anna

    Wrz 13th, 2015

    Powinnam odejść od męża, chociaż już 34 lata jesteśmy małżeństwem.
    Jestem właśnie taką neurotyczką, dałam mu się zapędzić w przysłowiowy kozi róg, mimo, że od początku naszej znajomości widziałam to wszystko, co do dziś sprawia, że cierpię.
    Klasyczne przyczyny, klasyczny rozwój sytuacji, tylko, że nadal czuję, wciąż przeżywam tą moją klęskę – tym bardziej boleśnie, że mój najstarszy, po rozwodzie, nie dbający o swojego małego synka, jest moim chodzącym wyrzutem sumienia! Oto, jakiego ojca mu wybrałam!
    Nie wiem, który gorszy! Córki też roszczeniowe, o żadnych kompromisach wolą nie wiedzieć. Może są bardziej odpowiedzialne, w sumie piękne, mądre dziewczyny… Z jakiego powodu miałyby się poświęcać? Bo mama była tak głupia?
    Najgorsze, że nadal marzy mi się ciepła, serdeczna relacja, wciąż tęsknię za bliskością, intymnością, mimo moich 57 lat 🙂
    Szanse na to w małżeństwie nikłe, poza – to chyba już żadne…
    Samobójstwo nie wchodzi w rachubę, a takie życie jakie mam po prostu mnie odrzuca. Były wizyty u całkiem mądrej pani psycholog, radziła zająć się sobą, co staram się wcielać w życie – ale jakiegoś sensu w tym nie znajduję. I co by Pan mi radził?

    • Tomasz Sobolewski

      Sty 27th, 2016

      Radziłbym aby przede wszystkim nie oskarżała Pani sama siebie. I tak jak powiedziała pani psycholog – zająć się sobą. To znaczy wybrać siebie. Żeby to nabrało sensu dla Pani może warto kontynuować wizyty u psychologa, wtedy łatwiej będzie Pani zobaczyć co dla Pani ma sens, co dla Pani jest ważne.
      Trzeba sobie poświęcić trochę czasu i do samej siebie podejść z szacunkiem. Wtedy następne wybory nie będą tak trudne a tęsknota za bliskością zamieni się w realną autentyczną relację z wybranym mężczyzną. Czego Pani życzę.

  26. sama

    Lut 7th, 2016

    Witam, związałam się z neurotykiem 7 lat temu. Już wtedy chodził na terapię i chodzi na nią do tej pory, cały czas przy nim byłam, pomagałam jak tylko mogłam, kochałam bez granic i kocham. Teraz wszystko się posypało, już nie dałam rady, nie miałam sił.
    Przez te 7 lat zawsze ja byłam winna wszystkiemu co było nie tak, byłam oskarżana o to, że coś nie tak powiedziałam, nie tak zrobiłam, nie tak spojrzałam. Nigdy nie usłyszałam słowa przepraszam, mimo tego, że według mnie na nie zasługiwałam, po wszystkich przykrych rzeczach które od niego usłyszałam.
    I nadszedł moment, kiedy kłótnia znowu się pojawiła, kiedy ja nie wytrzymałam i powiedziałam ‚dość’. Wyprowadzam się za kilka dni, mimo, że wyprowadzam się od mężczyzny którego kocham. Nie mam pojęcia jak do niego dotrzeć, jak pomóc jemu i jak pomóc samej sobie…
    A miało być tak pięknie…

    • Tomasz Sobolewski

      Mar 19th, 2016

      Bycie z drugą bliską osobą to czasami ciężka praca, szczególnie wtedy gdy nie odwzajemnia naszych uczuć i nie okazuje wdzięczności. Może warto pomyśleć o sobie i zadać sobie pytanie: „Dlaczego ja jestem w tak wyniszczającym związku?”

  27. NataliaG

    Lut 17th, 2016

    Artykuł zwięzły i bardzo treściwy. Dzięki niemu zrozumiałam mojego byłego partnera, on chyba właśnie przejawiał zaburzenia neuorytyczne: nadmierna zazdrość, lęk, strach, może i wstyd a gdy probowalam oddalic sie choc na chwile to agresja, wyzwiska. Tak jakby mnie chcial i nie chcial. Czy ide dobrym tropem?

    • Tomasz Sobolewski

      Mar 19th, 2016

      Tego nie wiem czy idziesz dobrym tropem. Zachowania Twojego partnera nie koniecznie muszą być oznaką jego neurotycznych postaw. Mogą świadczyć też o innych zaburzeniach…

  28. Magda

    Mar 9th, 2016

    Witam, czytając książkę ww autorki zainteresowałam się bliżej tematem. Trochę się obawiam bo wiele opisów zbytnio pasuje do mojej osobowości. Z racji studiów – psychologia, zapisałam się na psychoterapię. Tak jak większość nie potrafię stworzyć trwałych związków bo non stop wymagam od siebie, a jak wymagam od siebie to i wymagam od innych. Moja mama również jest bardzo wymagająca i krytyczna, np jeżeli nie mam siły wstać i pracować jak ona, dostaje milion negatywnych komentarzy, nie wierzę w siebie kompletnie. Pomimo sukcesów w nauce i pracy. Chociaż nie doszłam jeszcze do tematu neurotyczności, zaczynam się obawiać, czy powinnam być terapeutą, psychologiem, skoro mam problemy ze sobą.. Wiem, że psychoterapia jest w stanie zdziałać dużo i na pewno będę pracowała, jednak nie wiem czy w takim wypadku praca w zawodzie nie spowoduje szkód wobec innych ludzi po ukończeniu całego toku nauki. Bardzo dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie!

    • Tomasz Sobolewski

      Mar 19th, 2016

      Może dlatego chcesz być psychologiem aby sobie pomóc i innym. Praca psychologa to faktycznie bardzo odpowiedzialna praca z innymi ludźmi. Wierzę, że Twoja wrażliwość i odpowiedzialność pomoże Ci stać się dojrzałą osobą w tym zawodzie, gdzie przede wszystkim trzeba się kierować dobrem innych osób.
      Patrzysz oczami swojej matki na siebie i nie wierzysz w swoje możliwości. Może warto wziąć życie w swoje ręce i na dobry początek pomyśleć o usamodzielnieniu się i wyprowadzeniu się od matki.

  29. edyta

    Mar 19th, 2016

    Jestem neurotyczka. Jestem bardzo wymagająca. Zmagam się z odrzuceniem matki, wcześniej ojca. Nie oni mnie nie zostawili. Oni mnie notorycznie odrzucali (a). Nasmiewali sie, porównywali, tylko za błąd opieprzali. Dziś szukam we wszystkich akceptacji. Dziś mam wielkie lęki przed nową pracą. Wciąż jestem bezrobotną. Nie daje szans mężczyznom. Są zbyt podobni do mojego ojca. Miałam szczęście przeżyć prawdziwą miłość i przyjaźń. Niestety chorował i zmarł. Czułam się kimś przy nim. Akceptowana, doceniana i uznawana. Bo tu nie trzeba heroicznego szacunku, ale uznania jedynie. Moja matka męczy mnie nadal swoim życiem. Kiedyś sie otworze na kogoś, gdy sie wycisze. Karen Horney i Wikipedie i tysiące artykułów mam w palcu. Ale to nie obniża mojego lęku przed odrzuceniem i ocenianiem i przesmiewcami…taki ten naród.Pozdrawiam.

    • Tomasz Sobolewski

      Mar 19th, 2016

      Akceptacji i miłości trzeba poszukać w sobie. Minione lata były bolesne, ale bez uwolnienia się od przekonania, że jesteśmy zależni od czyjeś oceny nie zrobimy kroku na przód. Miłość własna (nie ta neurotyczna) i szacunek do siebie pozwolą nam wydostać się z zaklętego kręgu. Lęk paraliżuje nasze postanowienia, zamiary i dokonania. Chodzi też o to, abyśmy umieli zamienić nasze negatywne przeżycia i doświadczenia na coś, co daje siłę na przyszłość i wiarę. Nie jest to proste, wymaga solidnej pracy nad sobą, zaangażowania i widzenia celu, że możemy być pełni miłości bez lęku.

      • edyta

        Mar 19th, 2016

        Czasem myślę, że ludzie zloszcza się, że znalazłam swoją przystań, z dala od nich. Zmierzyć sie ze swoimi demonami czy lękiem. To jest wyzwanie.

      • edyta

        Mar 19th, 2016

        Najpierw czytałam odp na „sucho”. Ale kolejny i kolejny raz daje do myślenia.Potrzeba dłużej zastanowić się nad znaczeniem kazdego słowa. Bardziej kochac innych i mniej karać siebie. Dziękuję.

Leave a Reply