); } if (is_archive()

O trudności przebaczania

przez w 23/07/13 o 7:28 pm

wybaczaniePewnych decyzji nie da się już cofnąć, a niektóre zadane krzywdy są nieodwracalne. Każdy z nas nosi w sobie coś co ukrywa przed innymi. Wtedy pojawia się przed nami pojęcie przebaczenia, które potrafi być zarówno ulotne jak i natarczywe. Są ludzie, których już nigdy nie spotkamy a mimo to dręczą nas ich zachowania.
Niektórzy wierzą, że człowiek ma obowiązek być „dobrym” – nadstawiać drugi policzek, przebaczać i zapominać. Inni dążą do wyrównania rachunków, do zemsty na osobie która zadała im ból. Twoja gotowość do wybaczenia może zależeć od doznanych ran, od rozmiarów cierpienia, Twojej konstrukcji osobowości czy też gotowości na wybaczenie zadanych krzywd. Przebaczenie staje się trudne, gdy osoba skrzywdzona chce aby sprawca poniósł karę i szuka zadośćuczynienia.

Przebaczenie jest dla ludzi kategorią trudną do zniesienia. Z jednej strony wolimy nie mieć nic do czynienia z przebaczaniem – aby oprawca poniósł zasłużoną karę, z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że przebaczenie ma dużą wartość ewolucyjną. Przebaczenie ma wpływ:

– na jakość i trwałość związku z najbliższymi
– na samopoczucie osoby skrzywdzonej
– na charakter przyszłych relacji i związków z innymi osobami

Wszyscy mamy potrzebę radzenia sobie z gniewem i frustracją. W przypadku osoby skrzywdzonej często jest to roztrząsanie w myślach i uczuciach minionych sytuacji, które nie dają żadnej satysfakcji. Przebaczenie staje się trudne, wręcz niemożliwe, gdy jesteśmy nieustępliwi. Niektórzy ludzie nie nabyli postaw uległości i hojności, które są konieczne przy przebaczeniu. Być może wpływ surowego wychowania, wczesnodziecięce doświadczenia, dom rodzinny bez miłości, uczynił ich niezdolnych do wybaczania. Niezdolność do wybaczania może być spowodowana tym, że osoba zraniona może być zdezorientowana pomiędzy nieustannie zachodzącymi zależnościami pomiędzy usuwaniem szkód a karmieniem nimi swoich uczuć. Takie narcystyczne rozmyślanie o swojej prawości i cnocie uniemożliwia zrozumienie aby wybaczyć osobie raniącej i sobie. Zamiast tego, skupia ona całą uwagę na tym, w jaki sposób krzywdziciel powinien być ukarany.

Przebaczenie może stać się trudne, gdy dwie osoby mieszkają razem w jednym domu, mieście, na tej samej planecie. Osoba, która Cię krzywdziła bardzo skutecznie przywiązuje się do Ciebie a Ty do niej. Może ona świadomie lub bezwiednie przypominać Ci o zadanych ranach, rozpalając przy tym Twoje poczucie winy. Więź między osobą skrzywdzoną a krzywdzicielem jest bardzo toksyczna; pośród wzajemnego zadawania sobie ciosów, miłością a nienawiścią, poczuciem winy a zadośćuczynieniem, fascynacją i zobowiązaniem, żalem i zazdrością. Taka więź może wypalić osobę zranioną ze wszystkich życiowych sił. By zbudować dystans trzeba odpowiednio pokierować swoimi uczuciami i we właściwy sposób skierować uwagę.

W życiu codziennym wciąż dokonujemy wyborów. Zadawanie ran jak i doznawanie krzywd jest nieuchronne. Bywa, że ranią nas własne działania. Konsekwencje, koszty i kompromisy – rozważamy je lub ignorujemy. Zaspakajając własne potrzeby ryzykujemy zranienie innych. Dając upust swoim irracjonalnym wewnętrznym konfliktom i lękom również krzywdzimy innych. Wielu nie potrafi wybaczyć sobie tego, co zrobili innym. Tkwią w akcie nieustannej pokuty i obwiniania się. Surowe i nadopiekuńcze superego nie pozwala wybaczyć sobie i znać prawdziwej wolności.

W całym tym zamieszaniu związanym z przebaczaniem chodzi o właściwą opiekę nad samym sobą. Nasze osobiste żale i krzywdy są jak ołowiany kaftan. Dopóki się ich nie pozbędziemy, będą nam ciążyć, zabierając przy tym powietrze, ściskać serce i uniemożliwiać radości życia. Są zaraźliwym spustoszeniem duszy. Przebaczając, dbamy o siebie samych. Decyzja o przebaczaniu, to wybranie tego, na czym chcemy koncentrować się w naszym życiu. Skupienie się na życiu, podjęcie strategicznych decyzji w celu otrząśnięcia się z bólu i nadaniu życiu nowej dynamiki, pozwala wykorzystać wspaniałe okazje, które stawia przed nami otaczający świat.

Na podstawie książki: Francis Macnab – „Głód miłości. Jak kochać i być kochanym”

Podobne artykuły:


4 komentarze do “O trudności przebaczania”

  1. Izabella

    Lip 23rd, 2013

    Czy przebaczenie jest polaczone z tym czy mamy silna wole, czy jest to od niej uzaleznione Tomaszu?
    Czy jest to jednorazowy akt, czy proces…. w jaki sposob rozpoznac czy nastapilo prawdziwe wybaczenie dusza a nie umyslem?
    docenie odpowiedz.

    • Tomasz Sobolewski

      Lip 24th, 2013

      Izabello,
      Same wybaczanie zapewne jest uzależnione od krzywd jakich doznaliśmy w swoim życiu. Czasem wystarczy czyjeś „przepraszam” abyśmy mogli wybaczyć. Czasami przez długie lata nie potrafimy wybaczyć. Więc jest to jednorazowy akt lub proces w zależności od tego jak bardzo czujemy się skrzywdzeni i czy jesteśmy gotowi wybaczyć.
      Wybaczanie – dla mnie osobiście – jest związane nie tyle z silną wolą, tylko tym jak traktujemy siebie samych. Poprzez akceptację siebie samych uczymy się wybaczać innym.
      Wybaczenie poprzez duszę jest wtedy kiedy nasz oprawca nie porusza już w nas tych „wrażliwych” miejsc, które przyczyniały się do naszego bólu. Kiedy czujemy się wolni i bezpieczni sami ze sobą i wobec innych.

  2. Agnieszka

    Kwi 13th, 2014

    Czytałam ten artykuł i widziałam swój „przypadek”.To prawda Tomaszu o czym napisałeś w odpowiedzi Izabeli.Przez długie lata nie mogłam,nie potrafiłam choć bardzo chciałam wybaczyć pewnej osobie.A to dlatego,jak napisałeś wcześniej, że po pierwsze: Krzywdy doznawane od tej osoby powtarzały się a ja nie mogłam na nie zareagować bo była pewna zależność między nami.Po drugie:miałam bardzo niskie poczucie własnej wartości i nic nie dawały moje chciejstwa ,że pragnę jej wybaczyć.Po trzecie miałyśmy ze sobą częsty kontakt i ból co chwilę się rozgrzebywał.To były dla mnie długie lata około 7 lat.Dopiero po długiej pracy nad sobą która też trwała lata ( o nie,nie przyszło to tak łatwo) gdy stałam się silną kobietą,pewną swoich zalet i wad,dopiero gdy zaakceptowałam i pokochałam siebie byłam zdolna wybaczyć.I wtedy już inaczej na tą osobę patrzyłam,nie obawiałam się jej i wtedy to też wyszłam z tego błędnego koła.Po czym to poznałam? Dokładnie tak jak napisałeś Tomaszu – nie dotykały mnie już jej słowa , jej postępowanie względem mnie. Odczułam wtedy spokój. Tak – spokój. A co ciekawsze gdy i ja się zmieniłam, zmienił sie też stosunek tej osoby do mnie. Skończyło się zadawanie ran a otrzymałam szacunek 🙂 . A więc ja to wiem,że najpierw sami musimy się zmienić by i ludzie wokół nas zmienili swój stosunek do nas. Wszystko co napisałeś Tomaszu to wszystko i ja przerobiłam. Podziwiam Cię za Twoja wnikliwość obserwacji, trafne spostrzeżenia. Trzeba zacząć od siebie. Tylko tyle albo aż tyle.Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Tomasz Sobolewski

      Kwi 15th, 2014

      Dziękuje Agnieszko za Twoje słowa i tym, że podzieliłaś się swoją historią tutaj…

Leave a Reply