); } if (is_archive()

O zauroczeniu, zakochaniu w miłości…

przez w 26/12/12 o 10:02 pm

Kiedy okazuje się, że nie możemy żyć bez drugiej osoby, kiedy pociąg do tej osoby osiąga szczyt jesteśmy w fazie zwanej zauroczeniem. Jest to najbardziej szalony etap naszej miłości. Jest to czas niebywałej huśtawki emocjonalnej i czas wielkiego optymizmu. Uwieczniony przez takie postacie jak Romeo i Julia, Cyrano de Bergerac oraz tysiące innych kochanków. Świadomość ograniczeń rozpływa się i ustępuje niemożliwemu idealizmowi. W tej fazie miłości zauroczenie działa jak emocjonalne odurzenie, gdzie nie można spać ani jeść. O ile bez miłości kurczymy się w sobie  -tutaj w duchowych kategoriach postrzegamy drugą osobę jak boską istotę, widzimy w niej Boga, któremu należy się cześć.
W zauroczeniu uwalniamy się od dawnych granic, przekraczamy je, rodzimy się na nowo i wszystko odkrywamy na nowo. 

O ile naukowcy odkryli u zakochanych podwyższony poziom  neuropeptydów związanych z intensywnym przeżywaniem przyjemności, szczególnie serotoniny, do dziś nie wiadomo co daje taką siłę osobom zakochanym. Choć nie każdy zakochany przeżywa to tak głęboko. Czasami wzajemnie przyciąganie narasta powoli. Czasami miłość nasza zostaje nie odwzajemniona.
Ale jak pisze Deepak Chopra: „Mistrzowie duchowi głosili jednak, że gdy miłość jest odwzajemniona, prawdziwa inspiracja płynie do naszej wyższej Jaźni. Słowo „Jaźń” jest bardziej odpowiednie niż „dusza”,  ponieważ podkreśla ono, że miłosna podróż  przebiega całkowicie wewnątrz naszego jestestwa”.

Co ciekawe, stan zakochania nie jest pozytywnie oceniany, poczynając od Freuda, który wyszydzając duchowy sens romantycznego uczucia, określał je jako prymitywną regresję, cofnięcie się do dziecięcych instynktów i popędów.
Ale czy zauroczenie to nie ponowne narodzenie niewinności? Tak jak nowo narodzone dziecko, zauroczony kochanek kąpie się w morzu jedności i patrzy na świat oczami, którymi dostrzega świętość. Stan zakochania wiedzie nas z powrotem do rzeczywistości, w której przyszliśmy na świat, w której istnieje tylko miłość.

Każdy z nas od dzieciństwa jest uczony tak, aby wierzyć w świat materialny, który można zweryfikować pięcioma zmysłami. Zakochani mają poczucie istnienia w dwóch różnych światach. Świat skąpany w blasku doskonałości wydaje im się chwilową niepoczytalnością a poczucie jedności czymś zupełnie nierealnym. Sęk w tym, ze postrzeganie świata przez zakochanych jest jak najbardziej prawdziwe. Wszystko zależy od tego jaki nadamy my sami jemu sens. Psychologiczny opis zakochania jest sprzeczny z duchowym tak bardzo, że aż trudno to pojąć.
Psychologicznie zakochanie jest:
chwilowe,
iluzoryczne,
rozemocjonowane,
przywiązaniem,
oparte na hormonach,
urojoną jednością,
dziecinną regresją

Duchowo zakochanie jest:
ponadczasowe,
transcendentne
pełne spokoju
wyzwoleniem,
oparte na duszy
prawdziwą jednością
postępem w ewolucji

Materializm z którego wyrosła psychologia odziera miłość z wszelkiego „wyższego” sensu. Ten cały światopogląd nie uznaje za rzeczywiste stanu zakochania, gdzie otwiera się serce na błogość i odsłania się dusza. Metafizyka głosi, iż świat jest równocześnie „immanentny” czyli „materialny” i transcendentny czyli „wieczny, ponadczasowy i pozamaterialny”. I to właśnie miłość ma moc jednoczenia tych dwóch światów a zakochani widzą świat bardziej rzeczywisty bo dostrzegają duchowe światło które w nich naprawdę jest.

Wtedy kiedy się zakochasz przekraczasz dawną swoja rzeczywistość. Bo to miłość otacza nas i karmi nas wszystkich. W nas samych istnieje pewna część, która jest poza światem zmagań i trosk, w sferze czystego istnienia. ….w miłości pierwiastek immanentny i transcendentny są jednym i tym samym.

Czerpałem z: Deepak Chopra – „Droga do Miłości”

Podobne artykuły:


12 komentarzy do “O zauroczeniu, zakochaniu w miłości…”

  1. Witold Tylkowski

    Maj 5th, 2013

    Chciałbym tu coś napisać, ba – nawet miałem tu coś od siebie zostawić, ale jak mogę pisać o miłości na blogu kogoś kto, zdaje się, wszystko wie już na ten temat, a ja stale szukam, poznaję, doświadczam… Stale nie wiem nic a nic.

    • Tomasz Sobolewski

      Maj 6th, 2013

      Pozornie mogło by się tak wydawać że piszący tego bloga wszystko wie – jednak tak nie jest. Piszący tego bloga po prostu wierzy w Miłość…. 🙂

  2. Iwonka

    Maj 18th, 2013

    Wierzę w miłość która nie uzależnia i nie rani, to miłość bezwarunkowa.

    • Tomasz Sobolewski

      Maj 19th, 2013

      tak 🙂 uczmy się więc bezwarunkowo kochać 🙂

  3. Witold Tylkowski

    Cze 22nd, 2013

    Jest moc, wielka moc. Jeszcze drzemie w nas, ale już i budzi się. A wszystko zaczyna się od energii seksualnej.

  4. kleo

    Wrz 1st, 2013

    Bardzo ciekawy blog i teksty. Moje zainteresowanie także koncentruje się wokół tematu Miłości i jej próbach zdefiniowania. Uważam, że brak jednolitej definicji Miłości wynika z nieudolności psychologów/filozofów? Ale z drugiej strony czy Miłość da się zamknąć w słowach?

    Jeśli bliżej przyjrzymy się zakochanym, to oni się podniecają przede wszystkim własnymi emocjami jakie wywołuje w nich obiekt miłości. Czyli zakochanie jest subiektywne. Wystarczy zainteresować się swoją emocją, zafascynować nią i zakochanie zaczyna rosnąć. Im więcej emocjonowania się swoją emocją tym gwałtowniej przybiera uczucie. Obiekt miłości jedynie może dawać powody, żeby pobudzić emocje.

    Czy zatem zakochanie to uczucie wkręcone sobie samemu? Czy zakochanie nie okazuje się egocentryczną egzaltacją? Albo jakąś neurozą?

    • Tomasz Sobolewski

      Wrz 1st, 2013

      Tak, stan zakochania wywołuje silne uczucia i emocje. Mam wrażenie, że szukasz tu róznych definicji do stanu zakochania i chcesz ubrać to w jakąś strukturę poznawczą. A być może, tak jak napisałem w tekście, przez stan zakochania widzimy wszystko na nowo bo mamy uczucie, że rodzimy się ponownie – „zakochani widzą świat bardziej rzeczywisty bo dostrzegają duchowe światło które w nich naprawdę jest”. I przez to wierzę, że nie jest to egocentryczna egzaltacja ani neuroza; choć z pozoru może się tak wydawać, kiedy próbujemy to oceniać….

  5. tobiasz

    Lis 13th, 2014

    Akurat do Chopry mam dystans, bo tu miłość jest opisana tak bardzo patetycznie, jednakże faktem jest, że jeśli już się ją do siebie dopuści to ona trwale i etapowo zmienia każdą płaszczyznę w życiu człowieka, który kocha. Jednakże to nie jest takie słodkie, ponieważ często naznaczone lękiem, dostrzeżeniem granic ustanowionych przez siebie, uwarunkowania. Tak czy siak, warto:)

    • Tomasz Sobolewski

      Lis 13th, 2014

      Ja myślę, że u Chopry nie ma nic z patetyczności – wynika to z szerokiej świadomości problemu i tym czym miłość tak naprawdę jest. Poza tym Miłość nie może być zaznaczona lękiem – jeśli dobrze zrozumiałem – bo już z samej definicji miłości nie może być to Miłość…

  6. tobiasz

    Lis 13th, 2014

    Hm..Panie Tomaszu doprecyzuję bo widzę , że nie wyjaśniłem, mam na myśli, że miłość wyzwala z lęków, bo te lęki oraz świadomość granic sprawia, że człowiek żyję w poczuciu bezradności, zaś miłość z ich wyzwala

    • Tomasz Sobolewski

      Lis 21st, 2014

      Tak jak najbardziej. Miłość zrzuca z nas kajdany…

Leave a Reply